poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024 - Cz. 7

typ - 2021.04.05

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024 - Cz. 7

Dendrochronologia i Węgiel C14


Nauka badania historii budowli wzniesionych przez człowieka często używa datowania węglowego. Tam, gdzie to możliwe, jeśli budowle mają dobrze zachowane drewno używa się dendrochronologii, gdyż ta jest dokładniejsza.

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Dendrochronologia

Porównanie modulacji zagęszczeń słojów pozwala przypisać w danym regionie klimatycznym dokładną datę, gdyż ta modulacja jest unikalna w odpowiednio dużym zakresie czasu, ale wspólna dla wszystkich drzew w regionie. W Niemczech zbadano tę modulacje słojów aż do 10 tys. lat wstecz. W Stanach do 20 tys. lat a w niektórych regionach Chin udało się odtworzyć tę modulację aż do 50 tys. lat wstecz. Jak to możliwe, skoro żadne drzewo nie żyło tak długo? Można taki wynik uzyskać metodą zakładkowa, kiedy spetryfikowane drzewo przed tysiącami lat kończyło swoje życie, a inne je zaczynało i kontynuowało swoją modulację gęstości słojów zależną on zmian klimatu, czyli czynnika wspólnego lokalnie.



                Co zrobić, kiedy nie ma dostępnego drewna z danego okresu? Wtedy pozostaje metoda datowania radiowęglowego C14. Metoda o wątpliwej dokładności, bowiem z powodu wielu czynników zawartość węgla C14 nie była stała, ale się zmieniała (wulkany, Resety 676 itd…). I tu przychodzi dendrochronologia z pomocą. Można bowiem datować C14 na starożytnym drewnie, którego wiek jest znany ze słojów i tak wykalibrować metodę radiowęglową. Zainteresowałem się tymi krzywymi kalibracyjnymi.

W pracy naukowej opublikowanej w “Testing_and_Improving_the_IntCal20_Calibration_Cur.pdf” Jest interesujący wykres kalibracyjny od -33 tys. lat do -27tys lat jak rys. 5:

Na czerwono ponumerowałem maksima krzywej kalibracyjnej, które mówią o nadmiarowej ilości C14 i podliczmy okresowość:

Obliczenie:

Okres czasu:         T = 33000 -27000 = 6000 lat

Zdarzenia:            Z = 10

Średnia:                S = T / (Z -1) = 600 / 9 = 667 lat

Rozbieżność:        R = 676 – 667 = 9 lat, co daje 1.3% odstępstwa do cyklu 676 – b.dobry wynik.

 

Wnioski

Myślę, że cykliczność zdarzeń jest ewidentna i udowodniona na przestrzeni ostatnich 30 tys. lat. Rozbieżności od liczby 676 mogą wynikać ze zdarzeń połówkowych cyklu a mniejsze przesunięcia, kiedy dane zdarzenie nie jest w epicentrum a np. na drugiej półkuli. Źródła przesunięć nie są jeszcze zidentyfikowane przez geologów, dlatego nie wiadomo na czym polega zakłócenie tego cyklu. Powinna być wzięta pod uwagę analiza korelacji zdarzeń rdzeni lodowych, temperatur oceanów i zawartości węgla C14 w słojach drzew z różnych regionów oraz ich gęstości, które można analizować aż do 50 tys. lat wstecz korelując modulację gęstości słojów metodą zakładkową. Niestety, nie znalazłem wystarczająco dokładnych badań na ten temat.

https://www.researchgate.net/figure/Bayesian-tree-ring-calibration-of-sequential-14-C-dates-for-the-Zijing-site_fig2_277043610

https://journals.uair.arizona.edu/index.php/radiocarbon/article/view/16947


Swami P. SaiSiwa



niedziela, 21 lutego 2021

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024 - Cz. 6

Artykuł - 2021.02.21

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024

- CZĘŚĆ 6

Katastrofa na miarę Układu Słonecznego?


W ostatnim odcinku wspomniałem, że przyczyną cyklicznych katastrof / resetów mogą być fale pływowe asteroidów, które w synchronizacji z największymi planetami co ileś lat może osiągać wybitnie duże amplitudy i razić Ziemię (i co oczywiste też Księżyc). Lecz znacznie bliżej pasa asteroidów jest Mars. Czy i na marsie są mikrowarstwy? Okazuje się że tak. Także pasie Kuipera, który jest ponad tysiąc razy większy co do ilości komet takie fale mogą się okazać katastrofą o globalnym zasięgu dla wewnętrznych skalistych planet i księżyców.

Księżyc Ziemi

Księżyc podaję dla przykładu. Tu nie ma żadnych procesów odkładania warstw sedymentacyjnych. Nie ma atmosfery, więc i wiatrów, nie ma płynącej wody czy innej cieczy. Odkładanie się w czasie warstw jest niemożliwe. Podobnie będzie z każdym małym księżycem bez atmosfery. Więc pomimo wielkiej ilości zdjęć Księżyca nie znalazłem niczego co by wskazywało na cykliczne katastrofy, mimo że Księżyc przechodzi przez to razem z Ziemią.

Mars

Dzięki licznym misjom NASA na Marsa mamy wiele zdjęć niezwykle szczegółowych z jego powierzchni. Na dodatek ostatnie misje na Marsa są umyślnie wysyłane tam gdzie mogły się odkładać warstwy sedymentacyjne i tu nie małe zaskoczenie: są mikrowarstwy! Poniższe zdjęcie pochodzi ze starożytnego jeziora Zobacz tu.

Życie na Marsie

Również można określić cykle Milankovicia dla Marsa (poczytaj tutaj). Mars jest nawet bardziej chybotliwą planetą niż Ziemia więc zróżnicowanie warstw powinno być silniejsze niż na Ziemi. Zmiany w intensywności wegetacji ewentualnej roślinności byłyby znacznie większe.


Bezlitośnie równomierne warstwy mówią jasno: na Marsie w widocznym okresie marsologicznym nie było żadnego znaczącego życia. Nic więcej niż mikroby w nieznaczącej ilości nie mogło tam istnieć. Więc czym są te warstwy? Są jedynie naniesieniem mułu przez rzeki lub pyłu przez wiatr zakłócanych zlodowaceniami. Więcej o cyklach na Marsie.

Cykle na Marsie mają: 51, 120 i 95..99 tys. lat (za Wikipedią). Widocznych warstw na powyższym zdjęciu jest więcej niż 50, co daje obserwowalny okres 50 * 676 lat = 34 tys. lat.

Na tym zdjęciu warstw jest ok. dwa razy więcej, co daje ok 68 tys. lat obserwacji i żadnego zróżnicowania w warstwach.

Oto przykład dla porównania z warstwami ziemskich skał. Cykle Milankovicia różnicują warstwy w ogromnym stopniu:

Oczywiście nie ma pewności, czy aby Mars nie zanurza się w fali przypływu asteroidów znacznie częściej, bo przecież jest o wiele bliżej Jowisza i samego pasa asteroidów. Maksymalnie mogłoby to być co 52 lata. Obserwowalne okresy na ostatnich dwóch zdjęciach byłyby wtedy odpowiednio 2600 lat i 5200 lat. Zdecydowanie za mało, aby wyrokować o zróżnicowaniu warstw lub nie. Ale z drugiej strony mikrowarstwy co 52 lata byłyby prawdopodobnie nierozróżnialne.

Podsumowując mikrowarstwy na Marsie pokazują, że zjawisko cyklicznych meteorytowych katastrof jest bardziej globalne w Układnie Słonecznym niż by się wydawało i sprawia, że fale pływowe asteroidów to poważny podejrzany.

niedziela, 7 lutego 2021

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024 - Cz. 5

Artykuł - 2021.02.07

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024

- CZĘŚĆ 5


POSZUKIWANIE KOSMICZNEJ PRZYCZYNY


Nieznane Niebo

Nie prowadzę własnych obserwacji astronomicznych i dlatego mogę jedynie snuć rozważania na temat co może być przyczyną tego cyklu zniszczenia co 676 lat na Ziemi. Wiele się nad tym zastanawiałem, szukałem dostępnych danych astronomicznych i dochodzę do wniosku, że naprawdę jest trudno znaleźć ten właściwy obiekt nawet gdyby to był bliski obiekt, którego okres obiegu byłby tylko 52 lata (grupa komet krótkookresowych).
Przede wszystkim już krótka analiza ilości odkryć komet powala na kolana. Z artykułu z 2011 roku (tutaj) o odkryciach przez sondę SOHO do obserwacji Słońca dowiadujemy się, że od momentu wystrzelenia sondy w grudniu 1995 roku, czyli w zaledwie 15 lat sonda więcej niż podwoiła liczbę odkrytych komet, które były odkryte a ich orbity ustalone w ostatnich 3 wiekach! Przy czym pierwszy tysiąc komet odkrytych było w 10 lat a następny tysiąc w następne 5 lat. To ekspotencjalny wzrost a ilość komet do analizy ogromna. Teraz po kolejnych 10 latach, ile komet jest odkrytych? Wikipedia podaje do 2019 roku mamy już 6’619 znanych komet. Na tejże stronie odkrycia komet hiperbolicznych to czasy od 2011 do 2020 najintensywniejszych odkryć po ok 16 niemal każdego roku aż do 2020 (też z wynikiem 16 odkrytych komet). Inna strona podaje, że znanych komet na rok 2019 jest 3’711 a asteroid 1’047’820.
A ile komet w ogóle szacuje się, że istnieje? Powyższa strona podaje bilion w samym pasie Kuipera. A jakie ilości są w bardzo odległym i potężnym obłoku Oorta? Na pewno znacznie więcej. Na szczęście tak odległe obszary nas nie interesują.

Grupa 1 – komety synchronizowane nie w płaszczyźnie ekliptyki.

Takie komety z definicji będą przecinać orbitę ziemską w najwyżej dwóch punktach i to blisko siebie czasowo, bo kometa będąc blisko Słońca na największą prędkość (II prawo Keplera). Raczej na pewno Spotykać się z Ziemią w jednym tylko punkcie i to będzie stały dzień w roku. Może nawet być to kometa związana z jakimś rojem meteorów jako śladem orbitalnym tejże komety.
Problemem jest zakłócający wpływ innych planet, z których żadna nie jest idealnie zsynchronizowana do roku Ziemskiego, co znaczy, że łatwo taką kometę zdesynchronizować. Oczywiście chodzi o Jowisza. Jego 57 obiegów Słońca to 676.23 lat. Owe 0.23 roku to niecałe 3 miesiące. Przesunięcie komety o taki okres powodowałoby, że kometa mijałaby się z Ziemią a ponowne spotkanie byłoby za ileś obiegów komety. To by spowodowało systematyczne luki w prążkach osadów skalnych. Tego nie ma, więc kometa spotyka się za każdym razem z Ziemią więc musi być przez Ziemię synchronizowana.
Aby kometa była synchronizowana Ziemią, małą planetką przy Jowiszu to Kometa taka musi być jak najdalej od wszelkich dużych planet. Musi krążyć jak najbardziej prostopadle do ekliptyki. Wtedy może …, ale wymaga to symulacji, czy takie coś jest możliwe.

Kandydat 1: kometa o okresie 676 lat

Każdy kandydat na obiekt wywołujący katastrofę ma swoje wady i zalety. Postaram się krótko to rozważyć.
Kometa o okresie obiegu dokładnie T = 676 lat wydaje się idealnym kandydatem. Z pobieżnych przybliżonych obliczeń półoś wielka powinna być A = 77 AU (jednostek astronomicznych = średniej odległości Ziemi od Słońca). Wynika to z przybliżonej zależności:

T2 [lata] = A3 [AU]

To bardzo przydatna zależność. Dla komety o bardzo spłaszczonej. Aphelium (maksymalna odległość od Słońca) to w przybliżeniu podwojona półoś wielka:

Aph = 2 × A

Musi to być kometa o bardzo spłaszczonej orbicie, bowiem zbliża się do Słońca na odległość co najmniej Ziemi (= 1 AU). Czyli taka kometa w przybliżeniu ma Aph = 144 AU. To daleko za Plutonem, którego Aph = 39.5. Taka kometa będzie wylatywać daleko za Plutona i większość czasu będzie niewidoczna.

Kandydat 2: kometa o okresie 1/2 = 338 lat

Wtedy katastrofę byśmy mieli co 338 lat. Jeżeli jednak byłoby to co 338± 0.5 roku to okres byłby 675 lub 677 lat. Problem jest podobny, że kometa musi być z daleka od płaszczyzny ekliptyki. Półoś wielka to A = 48.5 AU. Aphelium = 97 AU. Kandydat raczej odpada.

Kandydat 3: kometa o okresie 1/3 = 225.(3) lat

Jak okres komety byłby 1/3 okresu 676 lat to tylko w co trzecim okresie spotka się z Ziemią. Daje to dokładnie 676 lat i o to chodzi. A = 37 AU. Aphelium = 74 AU. To już wartości dość małe. Nawet będąc z dala od ekliptyki, wciąż to mała orbita i oddziaływanie planet zakłócić może łatwo idealną synchronizację z Ziemią. Ziemia jest za mała do wielkich planet. Neptun, który jest na tyle duży, że ma własną grupę komet, którymi rządzi jest niewiele bliżej Słońca co orbita takiej komety. Mimo to myślę, że to najlepszy kandydat. Choć jest jeden szkopuł… Kamień Słońca (pisałem o nim w poprzednich odcinkach).

Kandydat 4: kometa o okresie 52 lata

Taka kometa jako jedyna odpowiada na zdarzenie, w którym kolejne spotkanie z Ziemią było niemal w połowie okresu 676 lat. A dokładnie 6×52 lata co daje 312 lat. Jeśli przypisać to tej samej komecie to jej okres musi być dokładnie 52 lata. No ale zderzenia z Ziemią byłoby właśnie co 52 lata.

Przypadek 1:
Jeśli kometa okrąża Słońce z okresem T = 52 ± 1/13. Wtedy zdarzenia jest dokładnie co 13 × (52 ± 1/13) co daje 675 lub 677 lat. To pierwszy problem. Po drugie przy przelocie szóstym lub siódmym Ziemia jest po przeciwnej stronie Słońca. Nie da się „zahaczyć” Ziemi.

Przypadek 2:
Jeśli kometa okrąża Słońce z okresem T = 52 ± 2/13. Wtedy zdarzenia jest dokładnie co 13 × (52 ± 2/13) co daje 674 lub 678 lat. Nawet gorzej. Tu jednak przy przelocie szóstym lub siódmym Ziemia jest w pobliżu z dokładnością do miesiąca w miejscu zderzenia. Tu już jest możliwe „zahaczenie” Ziemi. Jednak okres daleki od zakładanego.
Kandydat 4 odpada.

Grupa 2 – komety dokładnie w płaszczyźnie ekliptyki.

A co, jeśli kometa jest rządzona (synchronizowana) przez jakiegoś olbrzyma? Z wszystkich wielkich planet najbliższą wielokrotność do 676 lat ma wspomniany Jowisz. To jest 676.231 lat na 57 obiegów. Saturn 23 obiegi robi w 677.3 lat. Neptun 8 obiegów robi w 672 lata. Neptun 4 obiegi robi w 659.5 roku. Tylko Jowisz może grać rolę synchronizatora i wydaje się to naturalne.

Kandydat 5 – kometa o okresie 676 lat

Kiedy Jowisz synchronizuje kometę, to ta będzie mieć obieg dokładnie 676.23 lat. W takim przypadku kometa nie może przecinać orbity Ziemi, ale ją „zamiata”, czyli być do niej styczna w peryhelium. Po to by niezależnie, gdzie się Ziemia znajdzie na orbicie to kometa i tak ją zahaczy. Niestety styczność jest na małym odcinki orbity Ziemi, więc byłyby duże luki w spotkaniu z Ziemią. Trzeba mieć na względzie, że z badań geologicznych to zjawisko trwa od milionów lat więc jest bardzo stabilne. Jednak nie można potwierdzić, czy jest ono zawsze i nieprzerwanie. Tu potrzebne są rozszerzone badania geologiczne.
Np. jeżeli Kometa by pokrywała stycznie 1/3 orbity Ziemi to moment spotkania by ciągle się przesuwał o 0.23 roku, co by oznaczało, że na jedno spotkanie Ziemi z kometą dwa będą chybione. Potem zdarza się dwa spotkania pod rząd, (jako że 0.23 mniejsze jest od 0.333) a potem znowuż jedno spotkanie na dwa chybienia. Taka kometa odpada.

Kandydat 6 – kometa o okresie 1/3 = 225.(3) lat

I tu będzie to okres wielokrotności Jowisza i tak się składa, że jest to możliwe. 57/3 = 19. Będzie to co 19 obiegów Jowisza i efekt synchronizacyjny silniejszy. Daje to okres komety = 225.41 lat. Oznacza to, że kometa będzie 3 razy witać na orbicie Ziemi na jedno spotkanie z Ziemią. Być może, że to może wyjaśnić, dlaczego Ziemia może być w którejkolwiek 1/3 części swej orbity, aby spotkać się z kometą, tylko czasem przeskok fazowy będzie o 225 lat na plus lub minus. Szczegółowe badania geologiczne mogą to potwierdzić lub obalić zanim poznamy samą kometę osobiście. To ważne by to utrwalić jako przekaz na przyszłość (jak np. Kamień Słońca) zanim takie utrwalenia po fakcie nie będzie możliwe. Podobnie ta wiedza też musi być teraz rozpowszechniana, bo po fakcie pozostanie niewielu mogących ją zrozumieć. Np., przy tym kandydacie ostatnio widoczna owa kometa była ok 223 lata temu, ale kto mógł pomierzyć parametry jej orbity? Kto zrozumieć jej znaczenie?

Kandydat 7 – kometa o okresie 52 lata

Wtedy orbita może być nieregularna o powtarzających się zaburzeniach co 676.23 lat od Jowisza i zahaczać o Ziemię tylko co 13-ty raz. Mała orbita lepiej jest dopasowana do krzywizny orbity Ziemi. Jest jednak inny problem. To „zahaczanie” lub „nie zahaczanie” to zawsze jednak bliski przelot a to oznacza, że co 52 lata kometa byłaby obserwowana a przez to dobrze znana. To poważny zarzut. 

Grupa 3 – asteroidy


Kandydat 8: Fale pływowe w pasie asteroidów

Niekoniecznie musi to być kometa. Jowisz i Saturn to „wielkie mieszadła” w układnie słonecznym. W pasie Kuipera jak i w pasie asteroid na pewno są fale przypływów i odpływów. Szczególnie dla bliskich nam asteroidów pomiędzy orbitą Marsa a Jowisza siły pływowe od Jowisza będą grupować asteroidy lub je rozrzedzać okresowo. Wtedy można sobie wyobrazić, że taka fala asteroidów w szczytowej swojej grubości zahaczy Ziemię. To by wyjaśniało, dlaczego żadna kometa o tak krótkim okresie jak 52 lata nie została wykryta. Ciekawe, że wtedy Mars byłby porządnie zanurzony w takiej fali, co sprawiłoby Marsowi prawdziwy reset życia do zera.

Podsumowanie

Nie jest łatwo odnaleźć mechanizm nieba, który by mógł być odpowiedzialny za cykl resetów co 676 lat. Lepsi specjaliści muszą się zająć tym tematem. Tu mam na myśli zarówno badania geologiczne jak i poszukiwaniem odpowiedzialnego za to zjawisko ciała niebieskiego lub fal pływowych czy innych zjawisk. Za ok dwa ... trzy lata ciekawość naukowa zostanie zaspokojona. Jednak czy będzie ktoś kto to zbada, zarejestruje, zrozumie, przeżyje i zapisze … w kamieniu dla potomnych. Bowiem nie będzie już satelitów, łączności, elektryczności, cywilizacji jaką znamy. Owy naukowiec usiałby przecież wcześniej zaopatrzyć się w dłuto i młotek, ot na wszelki wypadek. Dziś każdy ma smartfon, a mało kto dłuto i młotek, a już zwłaszcza astronom naukowiec. Tu należy naprawdę docenić Kamień Słońca, gdzie ktoś przez wiele katastrof rejestrował resety. Trudno bowiem skojarzyć wydarzenia niemal milenijne jako cykl. Kto dokonał tak niesamowitej obserwacji był Wielkim naukowcem. Na tym kończę i pozdrawiam.
Swami P. SaiSiwa

sobota, 16 stycznia 2021

Cykl Resetów co 676 lat i Rok 2024 - cz.4

Artykuł - 2021.01.16

Cykl Resetów co 676 lat i Rok 2024
- Część 4


OSADY GEOLOGICZNE

Rdzenie lodowe jak i temperatury oceanów dały nam wgląd tylko w ostatnie 20 tys. lat a do tego widać w nich było pewne nieregularności i stanowią stosunkowo małą ilość próbek. To może wciąż pozostawiać wątpliwości u niektórych czy na pewno mamy do czynienia z kosmicznym zjawiskiem cyklu 676 lat.

Osady geologiczne nie mają już tych wad i dają wgląd w miliony lat wstecz. Nie dość, że są bezlitośnie regularne to jeszcze dotyczą bardzo długich okresów co wyraźnie wskazuje na astronomiczny charakter ich pochodzenia. Regularność geologicznych osadów jest tak precyzyjna, że raczej bym się zastanawiał czy datowanie rdzeni, albo oceanów, aby na pewno było przeprowadzone z poprawą dokładnością. Nie jest łatwo znaleźć tak dobrze zachowane osady, ale kiedy już się je znajdzie i zidentyfikuje poprawnie to nie ma cienia wątpliwości z czym mamy odczynienia. Żadne zjawiska pogodowe, tektoniczne czy wulkaniczne nie posiadają tak precyzyjnej regularności. Tylko mechanika Nieba ją posiada więc tu należy szukać przyczyny tego cyklu.

Cykle Milankovicia

Zanim poszuka się właściwych osadów, to trzeba zrozumieć czym są cykle Milankovicia (wikipedia, angielska wersja ma więcej informacji). Są różne metody datowania skał i warstw geologicznych, mniej lub bardziej dokładne. Jednakże nie dają one możliwości uzyskania rozdzielczości tak dokładnej jak potrzebujemy, czyli dokładności do setek lat. Jednak dla określenia cyklu nie jest potrzebne precyzyjne podawanie dat bezwzględnych. Wystarczy dokładna znajomość pewnego przedziału czasu jakiegoś większego, acz dobrze poznanego cyklu. Tym są cykle Milankovicia (tutaj).

Generalnie rzecz ujmując skały osadowe powstają z nanoszenia szczątek organicznych na dnie mórz i oceanów. Intensywność tego nanoszenia i jakość materiału zależy, jak bujnie rozkwita życie na planecie. Bujność tego życia zależy od ilości energii dostarczonej. Oznacza to, że zmienność tych osadów odzwierciedla zmienność energii słonecznej docierającej do Ziemi. Milanković zauważył, że Ziemia podlega różnym cyklom, jak: precesji (19..24 tys lat) zmian precesji osi (41 tys lat), zmian ekscentryczności orbity, kiedy raz jest bardziej kołowa a raz bardziej eliptyczna (100 tys lat – cykl zlodowaceń, więc jest to najsilniejszy wpływ) itd. Sztuką jest policzyć wypadkową zmian energii słonecznej jako sumy tych wszystkich cykli, ale dość powiedzieć, że klimat Ziemie faktyczne podąża za tym cyklem. Oto przykładowy wykres zmienności energii - wykresy (a), (b) i (c) a pod nimi synchroniczny rezultat w naturze (zobacz całość):

Zaletą cykli Milankovicia jest ich astronomiczna precyzja, bowiem wynika ze zmienności ruchu naszej planety i tego właśnie potrzebujemy.

Analiza osadów 1 - Zumaia, Hiszpania

Uzbrojeni w wiedzę przeprowadzimy dwie analizy. Jako pierwsza wezmę łatwiejszy przypadek, kiedy Cykle Milankovicia zostały zinterpretowane przez samych geologów. Mnie jednak będą interesować inne szczegóły niż ich - o wiele drobniejsze. Niestety, zdjęcia przez nich wykonane nie są tak precyzyjne jak bym chciał na moje potrzeby. Interesuje mnie ten artykuł (tutaj), a dokładnie zdjęcie 10:

Powiększenie i zastosowanie różnych kontrastów pozwoliło mi policzyć ilość maleńkich warstw (nazwijmy je mikro-warstwy). Niestety była to bardzo żmudna praca w poszukiwaniu najlepszego przekroju:

Ostatecznie w którejś wersji otrzymałem dość klarowne mikro-warstwy w wybranym miejscu przekroju. Oczywiście w jednym tylko Cyklu Milankowicia – tutaj 23 tys lat.

Obliczenie:


Okres = 23000 lat
Ilość naliczonych mikro-warstw = 34
Okres dla jednej mikro-warstwy = 23000 / 34 = 676.47 lat
Odchyłka od 676 lat = 0.07%

Oczywiście należałoby tam pojechać i odsłonić te mikro-warstwy, które geologów nie interesowały. Policzyć je pod lupą. Jestem za tym. Może ktoś zrobi tę pracę, jeśli mieszka w pobliżu i ma możliwość udania się w to miejsce. Niemniej już ten wynik zachęcił mnie do dalszego poszukiwania mikro-warstw.

Analiza osadów 2 – Kanion Kolorado

Po długich poszukiwaniach znalazłem chyba najpiękniejsze skałki do analizy.

Widać tu mikro-warstwy poprzez całą grubość skał. To niesamowity widok, jak regularnie te osadowe skały się odkładały jak naleśniki jeden na drugim. Niesamowite jak to zjawisko jest wpisane w nasz los od początków dziejów. Aby policzyć mikro-warstwy musiałem tutaj zbadać/wywnioskować, gdzie zaczyna się a gdzie kończy jeden z Cykli Milankovicia. Oczywiście jasne było dla mnie, że cykle te odciskają się na twardości skał. Wyraźnie widać zmianę struktury skał na poprzednich zdjęciach. Twardość przekłada się z kolei na stopień erozji skały. Spośród wielu zdjęć znalazłem takie, które mi tę informację zdradza. Jest to krawędź ściany po prawej stronie. Znowuż, na miejscu bym zrobił lepsze ujęcia dla potrzeb precyzyjnego zliczania.

W tym przypadku muszę założyć któryś z cykli, czy to będzie 100 tys lat, 41 tys, czy 23 tys lat czy inny. Tu musiałby się włączyć geolog i zbadać sprawę na miejscu, który z cykli w tym okresie tworzenia się skał osadowych miał największy wpływ.

Obliczenie:


Okres = 41000 lat
Ilość naliczonych mikro-warstw = 61
Okres dla jednej mikro-warstwy = 41000 / 61 = 672.13 lat
Odchyłka od 676 lat = 0.57%

Analiza osadów 3

Poniższe zdjęcie nalazłem w artykule o cyklach Milankovicia (tutaj). Oto interesujące mnie skałki:

A oto wybramy przeminie przekrój do policzenia mikro-warstw:

Obliczenie:


Okres = 41000 lat
Ilość naliczonych mikro-warstw = 60
Okres dla jednej mikro-warstwy = 41000 / 60 = 683.33 lat
Odchyłka od 676 lat = 1.08%

Wynik nieco gorszy od poprzedniego, ale to kwestia +/- 1 warstwy, która teoretycznie swoją połową będzie na przełomie granicy cyklu Milankovicia. Oznacza to, że idealne 676 lat nie jest dokładną podwielokrotnością 41 tys lat:

41000 / 676 = 60.65.

Nowe narzędzie badawcze dla geologii

Dodatkową trudnością jest nakładanie się wszystkich cykli Milankovicia co daje efekt bardzo złożony i powoduje przesunięcia między wierzchołkami wypadkowej fali otrzymywanej przez Ziemię energii słonecznej. Dlatego ten artykuł nie traktuję jako ostateczny dowód, lecz jako mocną wskazówkę do dalszych badań i poszukiwań. Niemniej cykl 676 może stanowić również narzędzie do identyfikacji konkretnego cyklu Milankovicia i wywnioskowania kształtu złożonej fali – jej maksimów i minimów. To z kolei pozwoli dopasować okres geologiczny o takim samym rozkładzie maksimów i minimów i dzięki temu wywnioskować, w jakim czasie te osady się odłożyły.


Swami P. Saishiva

niedziela, 10 stycznia 2021

Cykl Resetów co 676 lat i Rok 2024 - cz.3

Artykuł - 2021.01.10

Cykl Resetów co 676 lat i Rok 2024
- Część 3


RDZENIE LODOWE

Jeżeli kometa ma przelecieć bardzo blisko, jeżeli ta kometa to ogromny luźny zbiór głazów, gruzu i pyłów o tak wielkiej średnicy, że za każdym razem zahacza o Ziemię, to skażenie powietrza będzie dotkliwe. Co najmniej tak dotkliwe, że będzie globalną katastrofą dla wegetacji roślin jak wielkie wybuchy wulkanów, które to prowadzą do zmiany temperatury klimatu na wiele lat. To można znaleźć w rdzeniach lodowych. Pytanie więc jest, czy można znaleźć taki cykl zmian temperatur, który by się pokrywał z cyklem 676 lat? Trzeba wziąć pod uwagę trzy sprawy:

1) Bywają też zdarzenia losowe jak właśnie wielkie wybuchy wulkanów.
2) Ekspozycja Ziemi na deszcz meteorytów nie jest jednakowa a nie wiadomo jaka była w miejscu wydobycia rdzenia lodowego.
3) Datowanie rdzeni nie jest proste bowiem im dalsze w czasie tym bardziej słoje są ze sobą zlane i trudne do rozróżnienia.

Przyjrzyjmy się temperaturze na przestrzeni ostatnich 10 tys. lat.
Strona http://www.climate4you.com/GlobalTemperatures.htm publikuje wyniki badań zmian temperatury w okresie ostatnich 11 tysięcy lat. Dalej rdzenie lodowe nie są interesujące, bowiem dają piki temperatur zbyt gęsto by je rozróżnić i analizować. Oto rysunek z tej strony (Alley, 2000; Climate4You, 2015). Żółtym markerem zaznaczyłem największe gwałtowne spadki temperatur.

Interesują mnie te największe gwałtowne spadki temperatur. Pionową linią zieloną zaznaczyłem okresy 676 lat więc pomiędzy sąsiednimi liniami powinno być jedno zdarzenie. Linia zielona nie oznacza momentu zdarzenia. Lata „0” oznaczają „teraz” a dokładnie 1950 rok. Dlatego linia pierwsza od prawej (na plus) i w druga (w zerze, czyli 1950 rok) nie posiadają ani rejestru temperatur ani zdarzeń z tym związanych. Jednak już trzecia linia od prawej jest związana z dużym spadkiem temperatury nr „1”. Widać, że jeżeli uwzględnimy te największe spadki temperatur to wpasowują się dość dobrze okres 676 lat aż do niemal 10 tys. lat wstecz. Wyjątki jednak są. Wydarzenia 4, 9 i 10 są mocno przesunięte. Zdarzenie 13 jest stosunkowo małe, lecz spadek temperatury ma tu swoją kontynuację po minimalnym wzroście. Może faktycznie jak Meksykański Kamień Słońca pokazuje, może być zdarzenie w połowie okresu (zdarzenia 4 i 10). Nie bardzo mi się chce w to wierzyć. Raczej przypisałbym te przesunięte zmiany temperatur na inne poważne zdarzenia, jak wybuch super wulkanów czy uderzeń wielkich meteorytów. Niestety zestawienie największych erupcji wulkanicznych nie podaje czegoś szczególnie większego w ostatnich 10 tys. lat niż Tambora, która to na wykresie w pozycji ok -100 lat nie odnotowuję poważnego skoku.

(https://kosmos.ptpk.org/index.php/Kosmos/article/view/914/898). To samo źródło podaje, że te największe wybuch zdolne do zmiany klimatu to raz na 10…100 tys. lat. Podobnie upadek wielkich meteorytów zmieniających klimat jest niezmiernie mało a te ostatnie były 35 i 14 mln lat temu (https://www.pkim.org/files/cyrqlarz221_upa217.pdf). Zatem może to błąd skali czasu. Widziałem podobne wykresy i faktycznie czas generalnie taki sam, ale jakby gumowy. Gdzieś nieco rozciągnięty a gdzie indziej skurczony. Trzeba tu wziąć pod uwagę inercję natury. A szczególnie inercję wprowadzaną przez oceany (o czym w następnym punkcie)

Obliczenie średniej wydarzeń:


Okres: od -700 do -9600 lat = 8900 lat
Ilość poważnych zdarzeń = 14 co jest 13 okresów.
Średni okres między zdarzeniami = 8900 / 13 = 685 lat
Dokładność = – 1.3% odstępu do cyklu 676

Super wynik! Pomyślny tylko przez chwilę. Wziąłem pod uwagę tylko te największe zmiany temperatury w okresie 10 tys. lat. Jak poważne musi być zanieczyszczenie powietrza, jak wiele lat trwać, że żadne, nawet te największe znane katastrofy wulkanów w tym okresie mają piki znacznie mniejsze na tym wykresie. Wygląda na to, że zdarzenie co 676 lat jest prawdziwą katastrofą dla wegetacji roślin a przez to życia zwierząt. Dlatego pomyślałem, że taka katastrofa zwłaszcza dla wegetacji roślin musi się odcisnąć w geologicznych warstwach osadowych. Czy tak globalne zanieczyszczenie powietrza może być odpowiedzialne za przepowiadane 3 dni ciemności? Pomyślcie.

TEMPERATURA OCEANÓW

Znalazłem wykres temperatury oceanów i zmian CO2, który pozwala popatrzeć jeszcze dalej w przeszłość aż do 20 tys. lat. Niestety ten wykres jest trudny do interpretacji. Wynika to z faktu, że woda ma dużą pojemność cieplną i nie jest zbyt podatna na zmiany temperatur. Dlatego biorę pod uwagę nie tylko minima, ale i zwolnienia we wzroście temperatury (9).

Dla wydarzenia (2) trudno zauważyć nawet przyhamowanie wzrostu temperatury, ale zauważalny jest chwilowy sadek CO2. Duży rozrzut dokładności pomiaru temperatur tu niczego nie ułatwia. Ale policzmy i tu statystykę zaburzeń:

Obliczenie 1


Okres czasu = 11500…20000 = 8500 lat
Ilość zdarzeń = 13 co daje 12 okresów
Średni okres między zdarzeniami = 8500 / 12 = 708 lat
Dokładność = + 4.7% odstępu do cyklu 676.
To dość duża niedokładność, lecz cykl wyraźnie zaznaczony.

Obliczenie 2:


Gdyby popatrzeć na próbki (9) i (8) to kusi się o dodanie zdarzenia pomiędzy. Temperatury są lekko spadkowe bez zaburzeń, ale jest zaburzenie w CO2 w tym czasie. Może wtedy katastrofa miała małą intensywność. Nie da się tego teraz rozstrzygnąć, ale gdyby wziąć i to zdarzenie pod uwagę to mamy:

Okres czasu = 11500…20000 = 8500 lat
Ilość zdarzeń = 14 co daje 13 okresów
Średni okres między zdarzeniami = 8500 / 13 = 654 lat
Dokładność = – 3.2% odstępu do cyklu 676.

Podsumowanie:


Myślę, że cykliczność zdarzeń jest ewidentna i udowodniona na przestrzeni ostatnich 20 tys. lat. Wykresy z rdzeni lodowych pokazują, że to prawdziwe globalne katastrofy. Z kronik wynika, że głód po tych katastrofach dziesiątkuje ludzi bardziej niż samo zdarzenie. Też czasem uderzają większe odłamki unicestwiająca miasta a nawet cywilizacje w jakimś regionie. Wszystko jednak zależy od rejonu i czasem może zginąć nawet 90% populacji ludzkiej. Jak kroniki podają ostatnie zdarzenie było łaskawe dla Polski, lecz przedostatnie niemal całkowicie zmiotło populacje tego obszaru. Dodatkowo po zdarzeniu średnia długość życia skraca się do 40 lat. Tak podają kroniki, które analizował i przedstawiał Artur Lalak. Ja z kolei udowadniam, że ten cykl to nie żadna uznaniowa kara Boska, ale naturalny cykl kosmiczny od niepamiętnych czasów o której powinniśmy się uczyć w szkołach. Jeszcze przed nami geologia, która ukaże nam nieubłagalność tego cyklu.

Jaka będzie ekspozycja Polski i Europy tym razem? Nie wiem. Już nie długo (max do 2024 r.) się dowiemy i musimy naprawdę przemyśleć co to dla nas oznacza i jak się przygotować na ten trudny czas.
Swami P. SaiSiwa