wtorek, 26 października 2021

Cykl Resetów co 41 000 lat - 1




Cykl Resetów co 41 000 lat

Część 1

1. Wprowadzenie


Zbliżamy się do granicy pomyślnego i stabilnego klimatu. Jesteśmy przyzwyczajeni do sprzyjającego środowiska, jakie stworzył nam obecny klimat, w miarę stabilna geofizyka oraz w miarę stabilne ochronne pole magnetyczne Ziemi. Niestety, ale nie zdajemy sobie sprawy, że klimat podlega wielkim cyklom. Załamania klimatu, zaniki pola magnetycznego Ziemi czy wzmożona aktywność sejsmiczna, zmiany, które niosły zniszczenie i wielkie wymierania powtarzają się w cyklach. Co było w przeszłości przyjdzie i w przyszłości. Krótkie cykle łatwo rozpoznać jak np. ten co 676 lat. Inaczej z cyklem znacznie dłuższym, aż 60 krotnie dłuższym. Trudno też rozpoznać fazę długich cyklów. Tu potrzebne są badania geologiczne i archeologiczne. W tym artykule zajmę się cyklem 41 000 lat (w skrócie 41k, gdzie k-kilo-znaczy tysiąc) i wykażę dwie rzeczy: pierwsza: że jest to cykl Milankovicia, czyli cykl dyktowany mechaniką nieba, a więc nieubłaganie regularny, a druga to, że znajdujemy się na skraju tego cyklu i czeka nas rychłe załamanie klimatu na skalę prawdziwie katastroficzną. Pokażę też jakie są oznaki końca tego cyklu i przejścia do następnego.

2. Historia katastrof 41k


2.1. Ostatnia zmiana cyklu, czyli ponad 40 tys lat temu


    Na stronie Science [https://science.sciencemag.org/content/371/6531/811] pojawiła się praca dotycząca badania odwracającego się pola magnetycznego co 41...42 tys. lat. Artykuł w swym wstępie podaje, że ostatnio pole magnetyczne zmieniło się około 41 tys. lat temu. To jest na tyle ważna wzmianka, że ją w całości tu zacytuję:

Reversing the field

    Do terrestrial geomagnetic field reversals have an effect on Earth's climate? Cooper et al. created a precisely dated radiocarbon record around the time of the Laschamps geomagnetic reversal about 41,000 years ago from the rings of New Zealand swamp kauri trees. This record reveals a substantial increase in the carbon-14 content of the atmosphere culminating during the period of weakening magnetic field strength preceding the polarity switch. The authors modeled the consequences of this event and concluded that the geomagnetic field minimum caused substantial changes in atmospheric ozone concentration that drove synchronous global climate and environmental shifts.

Science, this issue p. 811


W tłumaczeniu mamy:

Odwracanie pola

    Czy zmiana ziemskiego pola geomagnetycznego ma wpływ na klimat Ziemi? Cooper i in. stworzyli precyzyjnie datowany zapis radiowęglowy mniej więcej w czasie odwrócenia geomagnetycznego Laschampa około 41 000 lat temu z pierścieni nowozelandzkich bagiennych drzew kauri. Zapis ten ujawnia znaczny wzrost zawartości węgla C14 w atmosferze, którego kulminacją był okres osłabienia pola magnetycznego poprzedzający zmianę polaryzacji. Autorzy modelowali konsekwencje tego zdarzenia i doszli do wniosku, że minimum pola geomagnetycznego spowodowało znaczne zmiany stężenia ozonu w atmosferze, które spowodowały synchroniczne zmiany klimatu i środowiska na świecie.



Dalej jako Abstrakt artykułu czytamy:

    Archiwa geologiczne odnotowują wielokrotne odwrócenie biegunów magnetycznych Ziemi, ale globalne skutki tych wydarzeń, jeśli takie istnieją, pozostają niejasne. Niepewna kalibracja radiowęglowa ograniczyła badanie potencjalnych skutków ostatniej dużej inwersji magnetycznej, znanej jako wycieczka Laschampsa [41 do 42 tysięcy lat temu]. Używamy starożytnych nowozelandzkich drzew kauri (Agathis australis), aby opracować szczegółowy zapis atmosferycznych poziomów radiowęglowych w całej Laschamps Excursion. Dokładnie charakteryzujemy odwrócenie geomagnetyczne i wykonujemy globalne modelowanie chemiczno-klimatyczne oraz szczegółowe datowanie radiowęglowe zapisów paleośrodowiskowych w celu zbadania wpływów. Odkryliśmy, że minima pola geomagnetycznego ~ 42 k lat, w połączeniu z Wielkimi Minami Słonecznymi, spowodowały znaczne zmiany w stężeniu i cyrkulacji ozonu w atmosferze, napędzając synchroniczne zmiany klimatu na świecie, które spowodowały poważne zmiany środowiskowe, wydarzenia wymierania i transformacje w zapisie archeologicznym.


    42 tysiące lat czy może 41 tysięcy lat? Kiedy poszukiwałem streszczenia tej pracy w popularnonaukowych artykułach wszędzie jest używana liczba 42 tys. (a nie 41 tys. albo 41 do 42 tys. lat). To ważny szczegół, bowiem 42 tys. z niczym się nie kojarzy. Jednak sami autorzy we wstępie pracy mówią o około 41 tys. lat. Prowadzili szczegółowe badania, ale ich szczegółowość daje zakres lat. W ten zakres wpasowuje się jeden z cykli Milankovicia trwający właśnie 41 tys. lat i to ma ogromne znaczenie dla późniejszych rozważań. O tych badaniach można też poczytać na portalu Wolne Media: [https://wolnemedia.net/chwilowe-przebiegunowanie-ziemi-zabilo-neandertalczyka/], gdzie pokazany przedział lat to 41 560 a 41 050.

Ważne tu są następujące kwestie z powyższych badań:

1. Chwilowy, ale znaczący zanik pola magnetycznego.

2. Znaczący zanik ozonu.

3. Silne jonizujące promieniowanie kosmiczne docierające do powierzchni Ziemi.

4. Wielkie wymieranie.

5. Wulkanizm, a nawet super-wulkanizm (poniżej)


    Nie jest tu istotne, czy pole zmieniło swoją biegunowość trwale, czy chwilowo powracając do poprzedniej biegunowości. Trwałe zmiany biegunowości mamy w zapisach namagnetyzowania skał dna oceanicznego i to jest nieregularniy cykl co ok. 500 tys. lat [https://pl.wikipedia.org/wiki/Przebiegunowanie_Ziemi].


    Skutki tej zmiany pola magnetycznego to między innymi wyginięcie neandertalczyka, ale też wielkoskalowe wymieranie fauny i flory. Zanik pola trwał poniżej 1000 lat, ale doprowadził do spustynnienia Ziemi. Pokażę to dalej.

[źródło: sheffield.ac.uk/]
 

2.2. Przedostatnia zmiana cyklu, czyli ok 80 tys. lat temu


    W artykule [https://kopalniawiedzy.pl/Mtoto-pochowek-Afryka-Kenia-Panga-ya-Saidi,33693] opisany jest przypadek wykopania kości dziecka nazwanego Mtoto

Choć opisywany jest przypadek jednego pochówku, to znaczące jest datowanie tego pochówku. Jest to 78.3 tys lat +/- 4.1 tys. (art. źródłowy w Nature). Daje to przedział od 74.2 tys. lat do 82.4 tys. lat, który mieści się w wielokrotności cyklu 41k. Jest to podane jako najwcześniejszy znany pochówek, co znaczy ta data coś zmienia w historii ludzkości. Uważam, że w tym czasie wydarzyła się znacznie większa katastrofa, tylko zakres prawdopodobnych dat jest znacznie bardziej rozmyty – to wybuch superwulkanu Toba:

[https://wolnemedia.net/wybuch-superwulkanu-toba-prawie-zniszczyl-warstwe-ozonowa/]. Wybuch ten spowodował zniszczenie warstwy ozonowej i niemal zagładę gatunku ludzkiego. Oryginalny artykuł tutaj: [https://www.nature.com/articles/s43247-021-00141-7].


2.3. Trzecia wstecz zmiana cyklu, czyli ok. 120 tys. lat temu


    Im dalej wstecz tym trudniej o precyzję czasu, ale wciąż cykl się zaznacza i ma potężny wpływ na wczesnych ludzi. Artykuł o badaniach zmian DNA neandertalczyków [https://kopalniawiedzy.pl/nDNA-DNA-jadrowe-mtDNA-DNA-mitochondrialne-neandertalczycy,33623] sugeruje, że ok 110 tys. lat temu doszło do gwałtownego ochłodzenia, przez co wyginęły wszystkie, prócz jednej, linie neandertalczyków. Wskazuje to na globalną katastrofę i bardzo ciężkie warunki życia. Źródłowy artykuł z Science.org.

Podsumowanie cz. 1


    W tej części skupiłem się na samej historii, można by rzec zagłady gatunku ludzkiego, która to dziwnie wpisuje się w cykl ok 40 tys. lat. Dla porównania katastrofy w cyklu 676 nie miały tak katastrofalnego skutku by np. zanikła kultura i piśmiennictwo. Znamy swoją ciągłość i mamy zapiski do tysięcy lat wstecz pomimo licznych w tym okresie katastrof 676. Z katastrofami 41k rzecz ma się inaczej – o wiele gorzej. Szacuje się, że ludzkość była zredukowana do zaledwie tysięcy osobników na całym świecie, tak wynika z badań różnorodności DNA. W następnej części zajmę się mechaniką tych katastrof. Pokażę, dlaczego należy to wiązać z cyklami Milankovicia.
Swami P. Saishiva

niedziela, 3 października 2021

sen - 2021.09.03

Nadchodzi Złota Era. Jest tuż za progiem - sen


Witam serdecznie wszystkich.

Dawno już nie pisałem i nie nagrywałem nowych filmów. Mam nadzieję, że już wkrótce się to zmieni. Ilość pracy po przeprowadzce i nadgodzin do wyrównania finansów sprawia, że na nic czasu nie ma. Nawet miesiące po samej przeprowadzce wciąż czasu brak. Nie narzekam, ale i nie piszę o rzeczach nieważnych, bowiem przepracowanie to jeden z punktów systemowego zniewolenia, by ludzi pozbawić kreatywności. Do tego też nawiązuje mój dzisiejszy sen. Piękny sen i wbrew demonom, które wydaje się skaczą już nam po głowach, myśląc, że ich plan zniewolenia dopina się do końca. Nic podobnego. Bhagawan ma inne plany i mi to pokazał w dzisiejszym śnie.


Kali Yuga


Śni mi się, że ktoś podwozi mnie do domu samochodem. Sam nie mam samochodu, używam e-rowera lub e-skutera. Kiedy podjeżdżamy do jednego z obskurnych bloków pełnych graffiti i odłupanych tynków informuję kierowcę, że mam dwa adresy, ale nie wiem pod którym mieszkam a pod którym pracuję. To pokazuje właśnie wspomniany powyżej fakt, że więcej godzin na jawie spędzam w pracy niż w domu. Dzień we śnie jest szary i ponury. Wchodzę do mieszkania i widzę tam bród, bałagan i pełno zdziczałych kotów. Mamy jednego kota i we śnie poszukiwałem go, ale sam zdziczał i gdzieś uciekł. Pomyślałem, jak go znajdę to wyrzucę te pozostałe koty, które są zbyt agresywne. Ale wszystkie były wylęknione i agresywne oraz wiele z nich było chorych. Wtedy ujrzałem, że szpara we wejściowych drzwiach jest tak wielka, że koty same się przeciskają po nią i wchodzą w sposób niekontrolowany.

Ta symbolika ze zwierzętami pokazuje, jak dziczeją skłonności podświadome ludzi. Dzisiejsze społeczeństwo jest przelęknione działaniami polityków w tej upolitycznionej plandemii i szykowanego nam wielkiego kryzysu. Lęk to jeden z podstawowych sposobów degradacji moralności. Mówi się o lęku jako narzędzia kontroli, ale ta kontrola nie będzie możliwa, jak moralność nie zostanie zdegradowana. W tym kierunku czyni się wielokierunkowy znaczny wysiłek. No i szczelina pod wejściowymi drzwiami symbolizuje, że luka w systemie wartości, samodyscyplinie i wreszcie braku duchowości sprawia, że te wszystkie niskie skłonności do naszego „mieszkania”, czyli do umysłu, a więc naszego życia i kultury mogą wnikać bez przeszkód i niekontrolowanie. Niszczy to systematycznie cały nasz świat.


Transformacja w pięciu wartościach


Druga część snu to transformacja. Widzę dużą podłużną donice ze zwiędłymi kwiatami i towarzyszącymi roślinkami. Oprócz ziemi było tam dużo wody. Zdecydowanie za dużo wody, która zebrała się po wczorajszych deszczach. Przyglądałem się jednak uważnie temu co tam w tej donicy jest. Woda wykrystalizowała przed mymi oczami a donica stała się prawie przeźroczysta jak by była ze szkła. Roślinki z brązowego kolor znowu stały się zielone. W wodzie pojawiły się jajka, pięć ich było. Jakby chciały wypłynąć na powierzchnię wody, ale przytrzymywała je nitka od spodu mocując do dna jak kotwica. Jedynie stopniowo powiększały się. W pewnym momencie jaka wypłynęły na powierzchnię i zaczęły pękać. Pojawiły się pisklaki…

To było wielkie zaskoczenie we śnie. Wykluwające się nowe życie. Pięć pisklaków to pięć wartości o których uczy Bhagawan. Jakżeby inaczej. Staranne pielęgnowane pięć wartości (prawda, miłość, moralność, spokój i dobroć) dają wykluć się Satja Judze dla każdego z osobna i całemu społeczeństwu zarazem. Jest pomyślnością całego świata. Wyraźnie pokazany został mechanizm przemiany. Co jest konieczne w niej, jakie wartości.

Wtedy zauważyłem, że jestem w ogrodzie na tyłach domku, gdzie teraz mieszkam. To zupełnie przeciwieństwo tego co we śnie. Dzień stał się pogodny i przyjemny. Wziąłem tę donicę i zaniosłem na otwarte pole, które było na łagodnym wzniesieniu górującym nad otoczeniem. Postawiłem donicę na jakiejś drewnianej ławce. Radość życia bijąca z roślin w tej donicy przemieniła całe otoczenie. Sama donica już była jak wielki klomb kwitów. Owe pole stało się pięknym parkiem ze ścieżkami starannie wyłożonymi drewnem, które, gdzie trzeba, formowało pomosty nad wodami jeziorka, które też pojawiło się jako element tego parku.


Prema-Staja Juga – Złota Era


Ludzie spacerowali po tych alejkach i jeździli na rowerach. Szczęśliwi, beztroscy, otwarci i kochani. Tak miło było patrzeć na tę wręcz nierealną scenerię. Zauważyłem, że nawet były tam zainstalowane żartobliwe pułapki, typu jak nie przejedziesz poprawnie przez pewną uchylną część kładki nad wodą to się wykąpiesz. Było to zabawne i trzeba było jechać tylko po przekątnej tej uchylni, aby przejechać suchą stopą. Widziałem, że piasek pozostawionych śladów rowerowych był tylko po przekątnej. Pokazywało to, że nie tylko wszyscy byli szczęśliwi, ale też uważni. Znali właściwą ścieżkę życia.

Pozdrawiam z miłością.

Swami P. SaiSiwa

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024 - Cz. 7

typ - 2021.04.05

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024 - Cz. 7

Dendrochronologia i Węgiel C14


Nauka badania historii budowli wzniesionych przez człowieka często używa datowania węglowego. Tam, gdzie to możliwe, jeśli budowle mają dobrze zachowane drewno używa się dendrochronologii, gdyż ta jest dokładniejsza.

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Dendrochronologia

Porównanie modulacji zagęszczeń słojów pozwala przypisać w danym regionie klimatycznym dokładną datę, gdyż ta modulacja jest unikalna w odpowiednio dużym zakresie czasu, ale wspólna dla wszystkich drzew w regionie. W Niemczech zbadano tę modulacje słojów aż do 10 tys. lat wstecz. W Stanach do 20 tys. lat a w niektórych regionach Chin udało się odtworzyć tę modulację aż do 50 tys. lat wstecz. Jak to możliwe, skoro żadne drzewo nie żyło tak długo? Można taki wynik uzyskać metodą zakładkowa, kiedy spetryfikowane drzewo przed tysiącami lat kończyło swoje życie, a inne je zaczynało i kontynuowało swoją modulację gęstości słojów zależną on zmian klimatu, czyli czynnika wspólnego lokalnie.



                Co zrobić, kiedy nie ma dostępnego drewna z danego okresu? Wtedy pozostaje metoda datowania radiowęglowego C14. Metoda o wątpliwej dokładności, bowiem z powodu wielu czynników zawartość węgla C14 nie była stała, ale się zmieniała (wulkany, Resety 676 itd…). I tu przychodzi dendrochronologia z pomocą. Można bowiem datować C14 na starożytnym drewnie, którego wiek jest znany ze słojów i tak wykalibrować metodę radiowęglową. Zainteresowałem się tymi krzywymi kalibracyjnymi.

W pracy naukowej opublikowanej w “Testing_and_Improving_the_IntCal20_Calibration_Cur.pdf” Jest interesujący wykres kalibracyjny od -33 tys. lat do -27tys lat jak rys. 5:

Na czerwono ponumerowałem maksima krzywej kalibracyjnej, które mówią o nadmiarowej ilości C14 i podliczmy okresowość:

Obliczenie:

Okres czasu:         T = 33000 -27000 = 6000 lat

Zdarzenia:            Z = 10

Średnia:                S = T / (Z -1) = 600 / 9 = 667 lat

Rozbieżność:        R = 676 – 667 = 9 lat, co daje 1.3% odstępstwa do cyklu 676 – b.dobry wynik.

 

Wnioski

Myślę, że cykliczność zdarzeń jest ewidentna i udowodniona na przestrzeni ostatnich 30 tys. lat. Rozbieżności od liczby 676 mogą wynikać ze zdarzeń połówkowych cyklu a mniejsze przesunięcia, kiedy dane zdarzenie nie jest w epicentrum a np. na drugiej półkuli. Źródła przesunięć nie są jeszcze zidentyfikowane przez geologów, dlatego nie wiadomo na czym polega zakłócenie tego cyklu. Powinna być wzięta pod uwagę analiza korelacji zdarzeń rdzeni lodowych, temperatur oceanów i zawartości węgla C14 w słojach drzew z różnych regionów oraz ich gęstości, które można analizować aż do 50 tys. lat wstecz korelując modulację gęstości słojów metodą zakładkową. Niestety, nie znalazłem wystarczająco dokładnych badań na ten temat.

https://www.researchgate.net/figure/Bayesian-tree-ring-calibration-of-sequential-14-C-dates-for-the-Zijing-site_fig2_277043610

https://journals.uair.arizona.edu/index.php/radiocarbon/article/view/16947


Swami P. SaiSiwa



niedziela, 21 lutego 2021

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024 - Cz. 6

Artykuł - 2021.02.21

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024

- CZĘŚĆ 6

Katastrofa na miarę Układu Słonecznego?


W ostatnim odcinku wspomniałem, że przyczyną cyklicznych katastrof / resetów mogą być fale pływowe asteroidów, które w synchronizacji z największymi planetami co ileś lat może osiągać wybitnie duże amplitudy i razić Ziemię (i co oczywiste też Księżyc). Lecz znacznie bliżej pasa asteroidów jest Mars. Czy i na marsie są mikrowarstwy? Okazuje się że tak. Także pasie Kuipera, który jest ponad tysiąc razy większy co do ilości komet takie fale mogą się okazać katastrofą o globalnym zasięgu dla wewnętrznych skalistych planet i księżyców.

Księżyc Ziemi

Księżyc podaję dla przykładu. Tu nie ma żadnych procesów odkładania warstw sedymentacyjnych. Nie ma atmosfery, więc i wiatrów, nie ma płynącej wody czy innej cieczy. Odkładanie się w czasie warstw jest niemożliwe. Podobnie będzie z każdym małym księżycem bez atmosfery. Więc pomimo wielkiej ilości zdjęć Księżyca nie znalazłem niczego co by wskazywało na cykliczne katastrofy, mimo że Księżyc przechodzi przez to razem z Ziemią.

Mars

Dzięki licznym misjom NASA na Marsa mamy wiele zdjęć niezwykle szczegółowych z jego powierzchni. Na dodatek ostatnie misje na Marsa są umyślnie wysyłane tam gdzie mogły się odkładać warstwy sedymentacyjne i tu nie małe zaskoczenie: są mikrowarstwy! Poniższe zdjęcie pochodzi ze starożytnego jeziora Zobacz tu.

Życie na Marsie

Również można określić cykle Milankovicia dla Marsa (poczytaj tutaj). Mars jest nawet bardziej chybotliwą planetą niż Ziemia więc zróżnicowanie warstw powinno być silniejsze niż na Ziemi. Zmiany w intensywności wegetacji ewentualnej roślinności byłyby znacznie większe.


Bezlitośnie równomierne warstwy mówią jasno: na Marsie w widocznym okresie marsologicznym nie było żadnego znaczącego życia. Nic więcej niż mikroby w nieznaczącej ilości nie mogło tam istnieć. Więc czym są te warstwy? Są jedynie naniesieniem mułu przez rzeki lub pyłu przez wiatr zakłócanych zlodowaceniami. Więcej o cyklach na Marsie.

Cykle na Marsie mają: 51, 120 i 95..99 tys. lat (za Wikipedią). Widocznych warstw na powyższym zdjęciu jest więcej niż 50, co daje obserwowalny okres 50 * 676 lat = 34 tys. lat.

Na tym zdjęciu warstw jest ok. dwa razy więcej, co daje ok 68 tys. lat obserwacji i żadnego zróżnicowania w warstwach.

Oto przykład dla porównania z warstwami ziemskich skał. Cykle Milankovicia różnicują warstwy w ogromnym stopniu:

Oczywiście nie ma pewności, czy aby Mars nie zanurza się w fali przypływu asteroidów znacznie częściej, bo przecież jest o wiele bliżej Jowisza i samego pasa asteroidów. Maksymalnie mogłoby to być co 52 lata. Obserwowalne okresy na ostatnich dwóch zdjęciach byłyby wtedy odpowiednio 2600 lat i 5200 lat. Zdecydowanie za mało, aby wyrokować o zróżnicowaniu warstw lub nie. Ale z drugiej strony mikrowarstwy co 52 lata byłyby prawdopodobnie nierozróżnialne.

Podsumowując mikrowarstwy na Marsie pokazują, że zjawisko cyklicznych meteorytowych katastrof jest bardziej globalne w Układnie Słonecznym niż by się wydawało i sprawia, że fale pływowe asteroidów to poważny podejrzany.

niedziela, 7 lutego 2021

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024 - Cz. 5

Artykuł - 2021.02.07

Cykl Resetów co 676 Lat i Rok 2024

- CZĘŚĆ 5


POSZUKIWANIE KOSMICZNEJ PRZYCZYNY


Nieznane Niebo

Nie prowadzę własnych obserwacji astronomicznych i dlatego mogę jedynie snuć rozważania na temat co może być przyczyną tego cyklu zniszczenia co 676 lat na Ziemi. Wiele się nad tym zastanawiałem, szukałem dostępnych danych astronomicznych i dochodzę do wniosku, że naprawdę jest trudno znaleźć ten właściwy obiekt nawet gdyby to był bliski obiekt, którego okres obiegu byłby tylko 52 lata (grupa komet krótkookresowych).
Przede wszystkim już krótka analiza ilości odkryć komet powala na kolana. Z artykułu z 2011 roku (tutaj) o odkryciach przez sondę SOHO do obserwacji Słońca dowiadujemy się, że od momentu wystrzelenia sondy w grudniu 1995 roku, czyli w zaledwie 15 lat sonda więcej niż podwoiła liczbę odkrytych komet, które były odkryte a ich orbity ustalone w ostatnich 3 wiekach! Przy czym pierwszy tysiąc komet odkrytych było w 10 lat a następny tysiąc w następne 5 lat. To ekspotencjalny wzrost a ilość komet do analizy ogromna. Teraz po kolejnych 10 latach, ile komet jest odkrytych? Wikipedia podaje do 2019 roku mamy już 6’619 znanych komet. Na tejże stronie odkrycia komet hiperbolicznych to czasy od 2011 do 2020 najintensywniejszych odkryć po ok 16 niemal każdego roku aż do 2020 (też z wynikiem 16 odkrytych komet). Inna strona podaje, że znanych komet na rok 2019 jest 3’711 a asteroid 1’047’820.
A ile komet w ogóle szacuje się, że istnieje? Powyższa strona podaje bilion w samym pasie Kuipera. A jakie ilości są w bardzo odległym i potężnym obłoku Oorta? Na pewno znacznie więcej. Na szczęście tak odległe obszary nas nie interesują.

Grupa 1 – komety synchronizowane nie w płaszczyźnie ekliptyki.

Takie komety z definicji będą przecinać orbitę ziemską w najwyżej dwóch punktach i to blisko siebie czasowo, bo kometa będąc blisko Słońca na największą prędkość (II prawo Keplera). Raczej na pewno Spotykać się z Ziemią w jednym tylko punkcie i to będzie stały dzień w roku. Może nawet być to kometa związana z jakimś rojem meteorów jako śladem orbitalnym tejże komety.
Problemem jest zakłócający wpływ innych planet, z których żadna nie jest idealnie zsynchronizowana do roku Ziemskiego, co znaczy, że łatwo taką kometę zdesynchronizować. Oczywiście chodzi o Jowisza. Jego 57 obiegów Słońca to 676.23 lat. Owe 0.23 roku to niecałe 3 miesiące. Przesunięcie komety o taki okres powodowałoby, że kometa mijałaby się z Ziemią a ponowne spotkanie byłoby za ileś obiegów komety. To by spowodowało systematyczne luki w prążkach osadów skalnych. Tego nie ma, więc kometa spotyka się za każdym razem z Ziemią więc musi być przez Ziemię synchronizowana.
Aby kometa była synchronizowana Ziemią, małą planetką przy Jowiszu to Kometa taka musi być jak najdalej od wszelkich dużych planet. Musi krążyć jak najbardziej prostopadle do ekliptyki. Wtedy może …, ale wymaga to symulacji, czy takie coś jest możliwe.

Kandydat 1: kometa o okresie 676 lat

Każdy kandydat na obiekt wywołujący katastrofę ma swoje wady i zalety. Postaram się krótko to rozważyć.
Kometa o okresie obiegu dokładnie T = 676 lat wydaje się idealnym kandydatem. Z pobieżnych przybliżonych obliczeń półoś wielka powinna być A = 77 AU (jednostek astronomicznych = średniej odległości Ziemi od Słońca). Wynika to z przybliżonej zależności:

T2 [lata] = A3 [AU]

To bardzo przydatna zależność. Dla komety o bardzo spłaszczonej. Aphelium (maksymalna odległość od Słońca) to w przybliżeniu podwojona półoś wielka:

Aph = 2 × A

Musi to być kometa o bardzo spłaszczonej orbicie, bowiem zbliża się do Słońca na odległość co najmniej Ziemi (= 1 AU). Czyli taka kometa w przybliżeniu ma Aph = 144 AU. To daleko za Plutonem, którego Aph = 39.5. Taka kometa będzie wylatywać daleko za Plutona i większość czasu będzie niewidoczna.

Kandydat 2: kometa o okresie 1/2 = 338 lat

Wtedy katastrofę byśmy mieli co 338 lat. Jeżeli jednak byłoby to co 338± 0.5 roku to okres byłby 675 lub 677 lat. Problem jest podobny, że kometa musi być z daleka od płaszczyzny ekliptyki. Półoś wielka to A = 48.5 AU. Aphelium = 97 AU. Kandydat raczej odpada.

Kandydat 3: kometa o okresie 1/3 = 225.(3) lat

Jak okres komety byłby 1/3 okresu 676 lat to tylko w co trzecim okresie spotka się z Ziemią. Daje to dokładnie 676 lat i o to chodzi. A = 37 AU. Aphelium = 74 AU. To już wartości dość małe. Nawet będąc z dala od ekliptyki, wciąż to mała orbita i oddziaływanie planet zakłócić może łatwo idealną synchronizację z Ziemią. Ziemia jest za mała do wielkich planet. Neptun, który jest na tyle duży, że ma własną grupę komet, którymi rządzi jest niewiele bliżej Słońca co orbita takiej komety. Mimo to myślę, że to najlepszy kandydat. Choć jest jeden szkopuł… Kamień Słońca (pisałem o nim w poprzednich odcinkach).

Kandydat 4: kometa o okresie 52 lata

Taka kometa jako jedyna odpowiada na zdarzenie, w którym kolejne spotkanie z Ziemią było niemal w połowie okresu 676 lat. A dokładnie 6×52 lata co daje 312 lat. Jeśli przypisać to tej samej komecie to jej okres musi być dokładnie 52 lata. No ale zderzenia z Ziemią byłoby właśnie co 52 lata.

Przypadek 1:
Jeśli kometa okrąża Słońce z okresem T = 52 ± 1/13. Wtedy zdarzenia jest dokładnie co 13 × (52 ± 1/13) co daje 675 lub 677 lat. To pierwszy problem. Po drugie przy przelocie szóstym lub siódmym Ziemia jest po przeciwnej stronie Słońca. Nie da się „zahaczyć” Ziemi.

Przypadek 2:
Jeśli kometa okrąża Słońce z okresem T = 52 ± 2/13. Wtedy zdarzenia jest dokładnie co 13 × (52 ± 2/13) co daje 674 lub 678 lat. Nawet gorzej. Tu jednak przy przelocie szóstym lub siódmym Ziemia jest w pobliżu z dokładnością do miesiąca w miejscu zderzenia. Tu już jest możliwe „zahaczenie” Ziemi. Jednak okres daleki od zakładanego.
Kandydat 4 odpada.

Grupa 2 – komety dokładnie w płaszczyźnie ekliptyki.

A co, jeśli kometa jest rządzona (synchronizowana) przez jakiegoś olbrzyma? Z wszystkich wielkich planet najbliższą wielokrotność do 676 lat ma wspomniany Jowisz. To jest 676.231 lat na 57 obiegów. Saturn 23 obiegi robi w 677.3 lat. Neptun 8 obiegów robi w 672 lata. Neptun 4 obiegi robi w 659.5 roku. Tylko Jowisz może grać rolę synchronizatora i wydaje się to naturalne.

Kandydat 5 – kometa o okresie 676 lat

Kiedy Jowisz synchronizuje kometę, to ta będzie mieć obieg dokładnie 676.23 lat. W takim przypadku kometa nie może przecinać orbity Ziemi, ale ją „zamiata”, czyli być do niej styczna w peryhelium. Po to by niezależnie, gdzie się Ziemia znajdzie na orbicie to kometa i tak ją zahaczy. Niestety styczność jest na małym odcinki orbity Ziemi, więc byłyby duże luki w spotkaniu z Ziemią. Trzeba mieć na względzie, że z badań geologicznych to zjawisko trwa od milionów lat więc jest bardzo stabilne. Jednak nie można potwierdzić, czy jest ono zawsze i nieprzerwanie. Tu potrzebne są rozszerzone badania geologiczne.
Np. jeżeli Kometa by pokrywała stycznie 1/3 orbity Ziemi to moment spotkania by ciągle się przesuwał o 0.23 roku, co by oznaczało, że na jedno spotkanie Ziemi z kometą dwa będą chybione. Potem zdarza się dwa spotkania pod rząd, (jako że 0.23 mniejsze jest od 0.333) a potem znowuż jedno spotkanie na dwa chybienia. Taka kometa odpada.

Kandydat 6 – kometa o okresie 1/3 = 225.(3) lat

I tu będzie to okres wielokrotności Jowisza i tak się składa, że jest to możliwe. 57/3 = 19. Będzie to co 19 obiegów Jowisza i efekt synchronizacyjny silniejszy. Daje to okres komety = 225.41 lat. Oznacza to, że kometa będzie 3 razy witać na orbicie Ziemi na jedno spotkanie z Ziemią. Być może, że to może wyjaśnić, dlaczego Ziemia może być w którejkolwiek 1/3 części swej orbity, aby spotkać się z kometą, tylko czasem przeskok fazowy będzie o 225 lat na plus lub minus. Szczegółowe badania geologiczne mogą to potwierdzić lub obalić zanim poznamy samą kometę osobiście. To ważne by to utrwalić jako przekaz na przyszłość (jak np. Kamień Słońca) zanim takie utrwalenia po fakcie nie będzie możliwe. Podobnie ta wiedza też musi być teraz rozpowszechniana, bo po fakcie pozostanie niewielu mogących ją zrozumieć. Np., przy tym kandydacie ostatnio widoczna owa kometa była ok 223 lata temu, ale kto mógł pomierzyć parametry jej orbity? Kto zrozumieć jej znaczenie?

Kandydat 7 – kometa o okresie 52 lata

Wtedy orbita może być nieregularna o powtarzających się zaburzeniach co 676.23 lat od Jowisza i zahaczać o Ziemię tylko co 13-ty raz. Mała orbita lepiej jest dopasowana do krzywizny orbity Ziemi. Jest jednak inny problem. To „zahaczanie” lub „nie zahaczanie” to zawsze jednak bliski przelot a to oznacza, że co 52 lata kometa byłaby obserwowana a przez to dobrze znana. To poważny zarzut. 

Grupa 3 – asteroidy


Kandydat 8: Fale pływowe w pasie asteroidów

Niekoniecznie musi to być kometa. Jowisz i Saturn to „wielkie mieszadła” w układnie słonecznym. W pasie Kuipera jak i w pasie asteroid na pewno są fale przypływów i odpływów. Szczególnie dla bliskich nam asteroidów pomiędzy orbitą Marsa a Jowisza siły pływowe od Jowisza będą grupować asteroidy lub je rozrzedzać okresowo. Wtedy można sobie wyobrazić, że taka fala asteroidów w szczytowej swojej grubości zahaczy Ziemię. To by wyjaśniało, dlaczego żadna kometa o tak krótkim okresie jak 52 lata nie została wykryta. Ciekawe, że wtedy Mars byłby porządnie zanurzony w takiej fali, co sprawiłoby Marsowi prawdziwy reset życia do zera.

Podsumowanie

Nie jest łatwo odnaleźć mechanizm nieba, który by mógł być odpowiedzialny za cykl resetów co 676 lat. Lepsi specjaliści muszą się zająć tym tematem. Tu mam na myśli zarówno badania geologiczne jak i poszukiwaniem odpowiedzialnego za to zjawisko ciała niebieskiego lub fal pływowych czy innych zjawisk. Za ok dwa ... trzy lata ciekawość naukowa zostanie zaspokojona. Jednak czy będzie ktoś kto to zbada, zarejestruje, zrozumie, przeżyje i zapisze … w kamieniu dla potomnych. Bowiem nie będzie już satelitów, łączności, elektryczności, cywilizacji jaką znamy. Owy naukowiec usiałby przecież wcześniej zaopatrzyć się w dłuto i młotek, ot na wszelki wypadek. Dziś każdy ma smartfon, a mało kto dłuto i młotek, a już zwłaszcza astronom naukowiec. Tu należy naprawdę docenić Kamień Słońca, gdzie ktoś przez wiele katastrof rejestrował resety. Trudno bowiem skojarzyć wydarzenia niemal milenijne jako cykl. Kto dokonał tak niesamowitej obserwacji był Wielkim naukowcem. Na tym kończę i pozdrawiam.
Swami P. SaiSiwa